Najczęściej popełniamy dwa błędy, przez które nasz tydzień jest tak zawalony, że ciągle pędzimy, mamy wrażenie, że nie wyrabiamy na zakręcie, żyjemy w ciągłym niedoczasie i frustrujemy się tym, że nie wyrabiamy z listą zadań. Pierwszy z nich to planowanie bez spojrzenia na cały tydzień z lotu ptaka, a drugi to planowanie bez kontekstu. Gdyby wyeliminować te dwa błędy i zrobić kilka naprawdę banalnie prostych rzeczy podczas planowania tygodnia, byłby on znacznie mniej stresujący i dużo przyjemniejszy. O tym sobie dziś porozmawiamy.
To jest podcast w pigułce. Posłuchaj całego odcinka tutaj ⤵️
A jeśli się jeszcze nie znamy, to hej! z tej strony Klaudia, czyli głos prowadzący podcast Złap Równowagę. To miejsce, w którym rozmawiamy o wspierającym planowaniu, przeżywaniu życia i tworzeniu równowagi, by poczuć więcej spokoju w głowie i w ciele. A tymczasem możemy przejść do tematu.
Spojrzenie na cały tydzień z lotu ptaka
Pierwszy krok w planowaniu tygodnia tak, żeby był mniej stresujący, to spojrzenie na cały tydzień z lotu ptaka.
Tak naprawdę na tym etapie jeszcze niczego nie planujemy, tylko sprawdzamy, co już mamy zaplanowane (w różnych naszych notatkach, kalendarzach) i jak ten tydzień będzie wyglądał. Mowa tu wyłącznie o tych rzeczach, które są nieprzesuwalne. Mam tutaj na myśli np. umówione spotkania, wizyty u lekarzy, terminy składania wniosków.
Gdy już sobie to wypiszemy, możemy zobaczyć, ile mamy tak naprawdę czasu i przestrzeni na inne zadania.
Brain dump z podziałem na kategorie + wstępne segregowanie listy
Wypiszmy wszystko, co siedzi nam w głowie, ale od razu z podziałem na kategorie, np. dom, bliscy, auto, praca, hobby, ja, żeby lista była przejrzystsza.
Wiem, że kusi Cię, żeby zrobić te wszystkie zadania na raz, ale… możemy zrobić wszystko, tylko nie wszystko na raz. Musimy sobie to rozplanować. Dlatego wybieramy z tej listy priorytety, które chcemy lub musimy zrobić w tym konkretnym tygodniu. Przy pozostałych zadaniach możemy zapisać, kiedy musimy je zrobić.
Gdy już ustalimy, jakie są nasze priorytety i najważniejsze zadania, wpisujemy je na listę to do na ten tydzień. Ale znów: nie wpisujemy wszystkiego na jeden dzień. Możemy to zrobić na dwa sposoby (sama korzystam z obu na raz):
- niektóre zadania od razu wpisujemy do listę zadań na konkretny dzień,
- inne wpisujemy na luźną listę na dany tydzień i zajmujemy się tymi zadaniami wtedy, gdy mamy na nie przestrzeń.
W drugim przypadku możesz jednak wpaść w pułapkę, że… będzie Ci trudno znaleźć na nie czas. Jeśli jesteś tym przypadkiem – zaplanuj je od razu na konkretne dni.
Oszacuj czas wykonania zadań (błąd planowania)
Ważnym krokiem jest oszacowanie, ile czasu zajmą nam poszczególne zadania. Łatwo jest wpisać na listę bardzo, bardzo dużo zadań (mój rekord to trzy strony w notesie formatu B5; tych zadań tam było kilkadziesiąt, a ja się okłamywałam, że kiedyś je wszystkie zrealizuję. Koniec końców wyrwałam te kartki i wyrzuciłam).
Nie sztuka zapisać dużo zadań, sztuką jest je wszystkie zrealizować. Dlatego szacujemy czas na wykonanie każdego zadania i bierzemy przy tym pod uwagę błąd planowania.
Błąd planowania – zakładamy mniej czasu na wykonanie zadania, niż nam ono faktycznie zajmie. By tego uniknąć, możemy od razu dodać do tego czasu dodatkowe 50% (czyli zamiast godziny, rezerwujemy półtorej).
Nie oszacowuję jedynie czasu na spotkania z bliskimi. Od razu zakładam, że wrócę bardzo późno.
Gdy ten krok będzie już za nami, sprawdzamy, ile nam one wszystkie zajmą. Pamiętamy przy tym, że tego konkretnego dnia będziemy też spać i jeść, gotować (jeśli tego nie uwzględniłaś), dbać o higienę, dbać o naszych bliskich, iść do pracy i z niej wracać, a także pracować.
Gdy to wszystko podsumujemy i wyjdzie nam więcej niż 24 godziny, oznacza to, że musimy z któregoś zadania zrezygnować, bo nie damy rady zrobić wszystkiego. W takiej sytuacji zaznaczamy najważniejsze z nich i na nich się skupiamy.
Szacowanie czasu w planowaniu tygodnia
Chociaż mówiłam o planowaniu dnia, a miałam mówić o tygodniu… to ten sposób jak najbardziej do planowania tygodnia pasuje. Przy tygodniowych zadaniach też zapisuję, ile czasu zajmą mi te zadania. Następnie podsumowuję ten czas, dzielę na siedem i sprawdzam, ile godzin dziennie wychodzi. Jeśli więcej niż 2–3, to wiem, że jest tego za dużo. Wtedy oznaczam sobie wykrzyknikami te zadania, które trzeba wziąć pod uwagę jako pierwsze.
Planowanie zgodnie z porą roku, cyklem miesiączkowym i samopoczuciem
Mamy tendencję do tego, żeby planować zadania w oderwaniu od naszej rzeczywistości. Siadamy sobie, planujemy nasze cele, treningi, obowiązki, spotkania ze znajomymi itd., a potem wydarza się prawdziwe życie i my na tę naszą listę zadań nie mamy czasu. A gdybyśmy tak planowały zgodnie z:
- porą roku,
- cyklem miesiączkowym,
- samopoczuciem
i w kontekście naszej prawdziwej codzienności, a nie takiej, którą byśmy chciały mieć, to byłoby nam dużo łatwiej.
Planowanie w zgodzie z porą roku
Latem spędzam dużo więcej czasu na powietrzu. W ostatni piątek wróciliśmy z placu zabaw z Małym Człowiekiem o 19.00 (wyszłam po niego ok. 15.00). Brakuje mi czasu na dodatkowe obowiązki domowe (poza totalnym minimum). Nie mam wtedy aż tyle czasu na trening ani na moje cele.
A do tego, gdy przychodzą upały, mam znacznie mniej energii i nie jestem w stanie działać tak produktywnie, jak to ma miejsce np. wiosną.
Dobrze jest obserwować siebie i wiedzieć, jak reagujemy na poszczególne pory roku. Większość naszego samopoczucia w kontekście pory roku czy miesiąca jesteśmy w stanie przewidzieć, bo każdego roku wygląda to dokładnie tak samo (jak chociażby mój brak energii w upały).
Planowanie zgodnie z cyklem miesiączkowym
W oparciu o cykl miesiączkowy planuję głównie treningi. Jeśli okres zaczyna mi się w piątek, w sobotę naprawdę nie jestem w stanie biegać (musiałabym wymieniać podpaski po drodze. Mam endometriozę IV stopnia). Dlatego przesuwam sobie sobotnie bieganie na czwartek, jeszcze przed okresem, a w piątek się rozciągam. Weekend mam spokojniejszy.
Trudne i stresujące zadania
Niedawno zostałam zaproszona do podcastu i było to dla mnie ciekawe, ale również stresujące doświadczenie. Wiedziałam, że po tym nagraniu nie będę w stanie usiąść i produktywnie pracować, tylko będę musiała najpierw rozładować nagromadzoną energię i napięcie. Tak też zrobiłam, uwzględniając to w planie dnia.
Tak samo postąpiłam w dzień, w który składałam wniosek do nowego przedszkola. Byłam tak roztrzęsiona tym faktem, że nie byłam w stanie się skupić na trudnych zadaniach. Dlatego te trudne przełożyłam na kolejny dzień, a tego dnia robiłam to co proste, łatwe i przyjemne, żeby ruszyć do przodu.
→ Przeczytaj także: Sposoby regulacji napięcia emocjonalnego, które przetestowałam w maju
Planowanie dnia rano
Jeśli masz dzieci, pewnie wiesz, jak to jest zaplanować sobie pięknie kolejny dzień, a rano obudzić się, spojrzeć na dziecko i powiedzieć „O matko!”, bo ma gorączkę, zatkany nos czy cokolwiek innego, przez co będzie musiało zostać w domu.
Gdy zdarzało mi się zaplanować tydzień już w niedzielę, moje dziecko budziło się w poniedziałek chore i wszystkie plany szlag trafiał. Dlatego już tego nie robię. Dzień planuję rano, gdy już wiem na czym stoję i:
- wybieram wtedy najważniejsze zadania,
- dopisuję dodatkowe,
- przy każdym szacuję, ile mi zajmie,
- wykrzyknikami oznaczam sobie najważniejsze zadania do zrobienia.
Co więcej moje dni są do siebie bardzo, bardzo podobne:
- w poniedziałki ścieram kurze i ogarniam kuchnię,
- w piątki robimy listy zakupów, wymieniam ręczniki, podlewam rośliny,
- w soboty robimy zakupy.
Dzięki powtarzalności łatwiej mi rozplanować tydzień. Rozkładam te obowiązki w miarę po równo w ciągu tygodnia, żeby nie sprzątać przez pół soboty. Co ważne – mój mąż, odkąd nie pracuje, wiele z tych obowiązków domowych przejął.
Jak mogę sobie ułatwić tydzień?
Dobrze jest z góry ułatwić sobie tydzień tam, gdzie jest to możliwe. Jak to zrobić? Pomogą nam pytania i wskazówki.
Czy mogę coś przygotować wcześniej?
Wczoraj stwierdziłam, że na szybko ogarnę blaty w kuchni, to będzie mi łatwiej ogarnąć dzisiaj sprzątanie i będziemy mogli spędzić więcej czasu na placu zabaw, jeśli nie będzie padać.
Czy mogę z czegoś zrezygnować?
Są takie zadania, które wcale nie muszą być zrobione, ale robimy je z przyzwyczajenia. Niektóre możemy za to przerzucić na kolejny tydzień.
Meal prep
Rozpisujemy sobie meal prep, czyli plan posiłków na cały tydzień z gotowaniem na 2–3 dni tego samego (obiady, drugie śniadania). Dzięki temu oszczędzamy dużo czasu i jest łatwiej.
→ Przeczytaj także: Jak zaplanować posiłki na tydzień dla całej rodziny? Prosty meal prep dla zapracowanych mam
→ Przeczytaj także: Jak szybciej gotować i wydawać mniej na jedzenie? 5 zasad, które oszczędzają mi czas i pieniądze
Podział obowiązków
Sporo z nich przejął mój mąż, a częścią ja zajmuję się nadal. Przykładowo ja z Małym Człowiekiem włączamy rano pranie, mój mąż je potem wiesza. On odkurza, ja ogarniam kuchnię; on myje prysznic, ja myję umywalkę i lustra.
Dzielimy się nimi, żeby było nam łatwiej i żeby każdy miał trochę czasu na oddech.
No i właśnie – oddech.
→ Przeczytaj także: Sprawiedliwie nie zawsze oznacza po równo – czyli jak dzielić obowiązki domowe
Przestrzeń na odpoczynek, dbanie o fundamenty i więcej luzu
Zostawiam w tygodniu przestrzeń na odpoczynek i dbanie o fundamenty (sen, odpoczynek, ruch, odżywianie i relacje).
Planuję mniej zadań na weekend i daję sobie trochę więcej luzu niż kiedyś. Naprawdę nie muszę być ciągle produktywna, bo z produktywnością jest jak z mięśniami:
- gdy ciągle będziemy ćwiczyć, przemęczymy nasze mięśnie i nie będą dobrze funkcjonować,
- gdy będziemy ciągle odpoczywać – zanikną (skoro ich nie używamy, to na co nam one),
- a gdy będziemy na zmianę ćwiczyć i odpoczywać – będą się wzmacniać.
Jeśli nie będziemy odpoczywać, będziemy:
- przemęczone,
- wolniej myśleć,
- mniej kreatywne,
- mieć mniej siły,
- się bardziej frustrować itd.
→ Przeczytaj także: Odpuścić czy docisnąć? Życie w skrajnościach
Dbanie o fundamenty
Jako pierwsze planujemy posiłki na cały tydzień. Następnie rozpisuję sobie treningi, a dopiero potem wpisuję inne rzeczy do planu dnia. Mogę przełożyć sprzątanie na inny dzień, ale trening trochę nie bardzo, jest on dla mnie ważniejszy.
→ Przeczytaj także: Jak znaleźć czas na trening? (także będąc mamą)
Więcej luzu
Na weekend planuję przeważnie mniej i daję sobie więcej luzu. Kiedyś planowałam dużo zadań do zrobienia, a potem się wkurzałam, że brakuje mi czasu, bo spacer, bo zakupy, bo bieganie, bo plac zabaw…
Odpoczynek
Pamiętaj, żeby odpoczywać zanim się wypalisz, a nie wtedy, gdy już będziesz bardzo przemęczona i Twoje ciało i Twoja głowa będą błagać o pomoc.
Nie musisz ciągle podkręcać produktywności
Za dwa tygodnie opowiem o tym, jak korzystać ze wspierającej produktywności i czym ona jest, bo ten temat będzie świetnym rozwinięciem tematu planowania.
Mamy tendencję do tego, żeby ciągle podkręcać produktywność, a ja uważam, że tę granicę gdzieś trzeba postawić (bo w przeciwnym przypadku będziemy ją podkręcać w nieskończoność, znacznie ponad nasze możliwości). Warto postawić na wspierającą produktywność. Ale, jak mówiłam, o tym za dwa tygodnie. Za to za tydzień będzie lekki i przyjemny artykuł o tym, co robić latem, żeby nie scrollować i ograniczyć czas ekranowy.
→ Przeczytaj także: Przez całe życie znalazłam wiele sposobów na zwiększenie produktywności. A oto moje wnioski

Szukasz praktycznych wskazówek na temat planowania? Mam coś dla Ciebie!
Chciałabyś zaplanować kolejne miesiące, drugą połowę roku tak, żeby była spokojniejsza, przyjemniejsza i żeby jednocześnie dążyć do swoich celów?
Być produktywna, ale właśnie w ten wspierający sposób, gdzie jest przestrzeń na odpoczynek, na Twoje potrzeby i na Twoich bliskich, na wszystko czego tak naprawdę byś chciała? *No dobra, wszystko to może przesadziłam, bo wszystkiego nie jesteśmy w stanie na raz zrobić, ale myślę, że wiesz o co mi chodzi.
Żeby nie było tylko samych obowiązków i pędzenia na łeb, na szyję, żeby zrealizować swoje cele?
Jeśli tak – zapraszam Cię na warsztat online Restart przed drugą połową roku, który będzie się składał z siedmiu modułów:
- Refleksja – typowy journaling z konkretną listą pytań, która pomaga mi poukładać sobie najważniejsze kwestie.
- Energia – jak wygląda teraz? jak chcę, by wyglądała? jak do tego doprowadzić?
- Sitko – przesiewanie swojej codzienności, by wyłapać to, co najważniejsze (niestety, nie jestem w stanie zrobić wszystkiego bez przemęczenia i wypalenia się).
- Terminarz – jak w ogóle wygląda druga połowa roku? jak mogę te cele podzielić na mniejsze, żeby nie musieć pędzić?
- Analiza – mojej sytuacji i tego wszystkiego, co zapisałam wyżej.
- Reset – poukładanie celów na nowo, stworzenie przestrzeni, która pomoże mi działać ze wspierającą produktywnością.
- Techniki i sposoby, które będą mnie wspierać w codzienności, by nie brać na siebie za dużo, a jednocześnie dążyć do swoich celów.
Pomogę Ci w zaplanowaniu drugiej połowy roku tak, żebyś osiągnęła to, co dla Ciebie najważniejsze, nie poświęcając się całkowicie i nie zajeżdżając się po drodze.
Warsztat odbędzie się w środę, 17 czerwca 2026 roku o 20.00, potrwa około dwie godziny. Ja będę mówić, a Ty nie włączasz kamery ani mikrofonu, ale możesz pisać na czacie.
Podczas warsztatu od razu zrobisz zadania, więc wyjdziesz z niego z gotowym planem działania na kolejną połowę roku – takim planem, który będzie dopasowany do Twojej rzeczywistości i który będzie taki łagodny, przyjemny, że będziesz mogła zrobić coś ambitnego, ale nie wypalając się po drodze.
Jeśli czytasz ten artykuł później, nadal możesz dołączyć, nagranie jest dostępne cały czas i do tego nagrania będziesz miała dostęp na zawsze, tak samo jak do kart pracy, które dla Ciebie przygotowałam.
Chętna? Wskakuj tutaj.
A jeśli masz jakieś pytania, napisz na kontakt@zaplanujrownowage.pl i porozmawiamy o Twoich wątpliwościach, a potem doradzę lub odradzę zakup.
To jak, do zobaczenia?

