Planowanie miesiąca trwa u mnie dosłownie chwilę, bo bazuje na planach kwartalnych. Raz na trzy miesiące poświęcam na to więcej czasu, a później korzystam z tego, co zaplanowałam i raczej nie zmieniam zdania co 5 minut. Dziś opowiem Ci krótko o tym, jak dokładnie planuję miesiąc i jakich trzech dni nie może u mnie zabraknąć.
Planowanie miesiąca krok po kroku
Posłuchaj podcastu, w którym opowiadam o tym:
- jak planuję miesiąc,
- o moich celach na marzec 2026 dla przykładu,
- jak planuję czas na czytanie,
- jak nie planować za dużo,
- jak realizować cele i o nich nie zapomnieć ⤵️
A pod nim znajdziesz wskazówki w skondensowanej formie oraz trzy dni, których nie może u mnie zabraknąć w żadnym miesiącu.
Jak wspomniałam we wstępie: moje plany miesięczne wynikają z kwartalnych. Te zaś wynikają z wizji, wartości i priorytetów życiowych.
wartości & priorytety życiowe → wizja → plany kwartalne → plany miesięczne → plany tygodniowe → plany dzienne
Najważniejsze jest to, że w planowaniu bazuję na:
- podsumowaniu kwartału,
- pytaniach pomocniczych do planowania (np. jak się czuję w danym kwartale).
Dzięki temu te plany są realne do zrobienia, a nie tylko ładnie wyglądają na papierze.
Co planuję na dany miesiąc?
Jeśli to ostatni miesiąc, jak w podcaście, to mam łatwiej, bo po prostu przepisuję z celów kwartalnych to, co jeszcze mi zostało. Jeśli to pierwszy czy drugi miesiąc, wybieram mniej więcej 1/3 celów (lub dopasowuję to do moich możliwości czasowych. Przykładowo w pierwszym kwartale 2026 roku na styczeń planowałam mniej niż na kolejne miesiące. Rehabilitacje zabierały mi ponad 2 godziny dziennie przez dwa tygodnie).
Następnie planuję:
- główne cele – czyli takie, które najbardziej chcę zrealizować lub które prowadzą mnie do większych celów,
- dodatkowe cele – fajnie będzie je zrealizować, ale jak nie dam rady, nic się nie stanie. Mogę to zrobić też później.
Zapisuję także intencję na dany miesiąc. Na kwiecień są trzy, ale bardzo krótkie:
- zwolnij,
- angażuj się,
- jedna rzecz na raz.
Kieruję się nimi przez cały miesiąc w większości rzeczy, które robię.
Ostatnią rzeczą, jaką planuję, są treningi. Nie będę się tutaj rozpisywać na ten temat, bo niedługo przygotuję artykuł. Gdy już będzie, znajdziesz tutaj link. Możesz też zapisać się doStrefy Równowagi (cotygodniowy newsletter), by go nie przegapić.
Trzy dni, których nie może u mnie zabraknąć
Opracowałam sobie trzy dni, których nie może u mnie zabraknąć. Jeden z nich powtarza się co tydzień, a pozostałe dwa – raz w miesiącu. Dotyczą one zarówno życia prywatnego, jak i zawodowego. I nawet jeśli nie pracujesz na swoim, możesz z tych pomysłów wyciągnąć coś dla siebie.
Dzień Poważnej Dorosłej (Life Admin Day)
Być może rzuciła Ci się już gdzieś w oczy ta druga nazwa – Life Admin Day – ale mnie się bardziej podoba ta pierwsza.
Tak bardzo chcemy być brane za poważne dorosłe, że zapominamy w życiu o zabawie, przyjemnościach itd. A one są bardzo ważne. Dlatego ja na co dzień jestem sobą. Mam 28 lat, a gdy idę na wywiadówkę do przedszkola… mam wrażenie, że to moja mama powinna tam być, a nie ja, bo przecież ja nadal jestem nastolatką! Też tak masz?
Jednak dorosłe życie wiąże się z pewnymi obowiązkami i dlatego powstał u mnie Dzień Poważnej Dorosłej. Ma on miejsce w pierwszy dzień miesiąca. Co wtedy robię?
- ściągam z lodówki nasz budżet (zapisujemy wydatki długopisem na kartce) i podliczam go w Arkuszach Google (tutaj szablon do pobrania i wszystkie kolejne, o których tu wspominam),
- planuję budżet na kolejny miesiąc,
- sprawdzam, jakie mamy większe wydatki w najbliższym czasie (np. ubezpieczenie auta)
- wieszam nowy budżet na lodówce,
- wymieniam harmonogram sprzątania na nowy miesiąc + zaznaczam w nim, to co już zostało zrobione raz na dwa miesiące i raz na pół roku,
- opłacam przedszkole, telefon, mieszkanie, Internet,
- staram się pamiętać, by wyczyścić suchościeralny planer rodzinny w kuchni (nie ma go już w sprzedaży, ale tutaj znajdziesz moje planery, z których sama korzystam. Kwartalny mam nad biurkiem).
Dzień Zarządu (CEO Day)
Tak, mam swoją jednoosobową działalność gospodarczą. Więc pierwszego lub ostatniego dnia miesiąca (czasem część robię jednego dnia, a część kolejnego) siadam w składzie:
- ja,
- laptop,
- herbata,
- Notion (wyklikany przeze mnie szablon do planowania & nie tylko)
i robię podsumowanie miesiąca oraz planuję kolejny.
Podsumowanie miesiąca to m.in.:
- analiza marketingu:
- które treści były najlepsze dla odbiorczyń,
- jakie miałam wyzwania marketingowe i jak sobie z nimi poradziłam,
- jakie strategie stosowałam i jak zadziałały,
- jakie działania podejmowałam i do działało,
- na czym chce się skupić w kolejnym miesiącu,
- analiza statystyk,
- subiektywne podsumowanie (m.in. co poszło dobrze, co poszło nie tak, czego chcę robić więcej, czego mniej),
- rozliczenia z klientami.
Planowanie miesiąca we własnej działalności:
- propozycje tematów dla klientów (copywriting),
- wysyłka faktur księgowej (robię to pierwszego dnia miesiąca! A opłaty – ZUS, US – gdy tylko dostanę rozliczenie),
- uzupełniam arkusz przychodów i kosztów,
- robię sobie wypłatę z konta firmowego,
- podsumowuję czas pracy,
- przeglądam plany na poprzedni miesiąc i wyciągam z nich to, co chcę zrealizować w ciągu kolejnych 4-5 tygodni,
- robię porządek w pomysłach na treści dla mojej marki,
- tworzę wstępny content plan oparty na moich możliwościach czasowych,
- robię porządki w Canvie, notatkach, mailach, plikach na komputerze itd.
Poniedziałkowa rozgrzewka (Manager Day)
Co prawda ten dzień mam zaplanowany głównie w firmie, ale w życiu też się przyda ☺️ Zacznijmy więc od tego życia, bo to będzie łatwiejsze. Z tym, że u mnie to… niedziela. Czym się wtedy zajmuję?
- tworzę rozkładówkę w Bullet Journalu na nowy tydzień,
- robię podsumowanie tygodnia,
- planuję tydzień,
- wpisuję zadania nieprzesuwalne (np. lekarzy, jeśli akurat takie zadania są),
- przepisuję sobie treningi na dany tydzień.
W poprzednich rozkładówkach planowałam też nawyki i obowiązki. Teraz testuję Dutch Doors i zobaczymy, jak mi się to sprawdzi (kiedyś już z tej metody korzystałam). Oznacza to, że nawyki i domowe obowiązki mam zapisane raz i je widzę przez cały miesiąc. O tak ⤵️

A jak to wygląda w firmie?
- planuję tydzień w oparciu o plany miesięczne (korzystam z mojego harmonogramu pracy, w którym mam pisanie dla klientów, marketing, tworzenie contentu itd., i stałe rzeczy robię zgodnie z nim),
- rozpisuję konspekt treści:
- Instagram – na kolejny tydzień,
- blog / podcast – na bieżący tydzień,
- newsletter – na kolejny tydzień,
- czasem publikuję coś na LinkedInie (nie mam na to parcia),
- zajmuję się czymś przyjemnym (dziś napisałam od razu newsletter i ten artykuł).
Dzięki tej rozgrzewce później od wtorku łatwiej mi pisać dla klientów i mam też bazę pod tworzenie contentu. Nawet jak moje dziecko było ostatnio chore, nie musiałam robić wielkiej przerwy i ze wszystkim, co najważniejsze, się wyrobiłam.
Planowanie miesiąca | podsumowanie
Dzięki tym trzem dniom jestem spokojniejsza i łatwiej mi się zabrać do pracy. Mam pod kontrolą najważniejsze rzeczy, a resztę mogę puścić wolno, bo planowanie jest u mnie wspierające. Wspierające, czyli takie, w którym jestem człowiekiem. Wspierające, czyli takie, które ułatwia życie, a nie nakłada niepotrzebną presję.
Zostań tu na dłużej, jeśli chcesz się tego nauczyć. Możesz też wpaść do Strefy Równowagi – darmowego newslettera ⤵️

