Rutyny brzmią nudno, ale zapewniam Cię, że wcale takie nie są. Możesz je nazwać rytuałami lub jakkolwiek Ci się podoba. Niezależnie od przyjętej nazwy, rutyny mogą redukować poczucie niepokoju (które zdecydowanie zbyt często nam towarzyszy), a także pomagają w przejściu z jednego trybu w drugi (np. pracy w życie prywatne, co przy pracy zdalnej jest naprawdę ważne). Sprawdź, jakie są moje codzienne rutyny i jak stworzyć własne.
Jak tworzę rutyny?
Tworzenie rutyn, które naprawdę pasują do naszej codzienności, nie jest szybkie i proste jak przepis z Instagrama czy Pinteresta. Moje rutyny nie polegają na tym, że robię coś, co inni polecili na liście np. porannej rutyny (która swoją drogą składa się z miliona elementów, zaczyna się o 4 rano, a kończy o 18, kiedy to zaczyna się rutyna wieczorna).
Jak więc tworzę rutyny, które naprawdę dają mi radość (lub inne efekty, na jakich mi zależy, a o których opowiem Ci już przy poszczególnych rutynach)?
Krok 1: Odpowiedzi na pytania
Zanim zacznę coś robić… rozmawiam ze sobą. Najczęściej na papierze, bo moje rozmowy w głowie zbyt szybko ulatują w wieczne zapomnienie. Odpowiadam sobie na pytania:
- co chciałabym robić (np. rano, zanim jeszcze pochłonie mnie codzienność)?
- ile czasu na to potrzebuję?
- o której musiałabym wstać, żeby to ogarnąć? I czy to w ogóle realne? (pamiętaj, że jeśli musisz wcześniej wstać, to musisz też wcześniej iść spać. Siebie oszukasz, że 5 godzin snu Ci wystarczy. Organizmu jednak nie oszukasz i będziesz jechać na oparach)
- które z aktywności z pytania pierwszego najbardziej chcę robić? (wybieram tyle, ile jestem w stanie naprawdę ogarnąć)
Krok 2: Wstępna rutyna
Ustalam wstępną rutynę, a w kolejnych dniach się jej przyglądam i wprowadzam poprawki. Przeważnie po kilku dniach dochodzę do tego, co mi najbardziej odpowiada, ile w rzeczywistości mam czasu i ile zajmują mi poszczególne czynności oraz czy naprawdę chcę je robić właśnie rano.
Krok 3: Dopasowywanie / modyfikowanie
Gdy czuję, że rutyna przestaje mi służyć, wprowadzam poprawki. Znów zastanawiam się, czego najbardziej chcę, co mi nie służy w poprzedniej rutynie, czego potrzebuję itd.
💡 Nigdy nie traktuj rutyny jako tej jedynej na zawsze. Zmieniamy się. Okoliczności się zmieniają. Nasz kontekst. Dopasowuj rutynę do nich. Nie męcz się z czymś, co przestało Ci się sprawdzać.
4 rutyny, które tworzą ramy mojego dnia
Zobaczmy, z których rutyn korzystam na co dzień. Pokażę Ci, jak wyglądają moje i podpowiem, jak możesz wykorzystać te pomysły i dopasować je do swoich potrzeb.
Poranna rutyna (prywatna)
Odkąd mam dziecko (do tego w spektrum autyzmu), mam bardzo mało czasu dla siebie. Owszem, mój mąż też się nim zajmuje, a także obowiązkami domowymi, ale nigdy już nie będzie tak samo jak przed dzieckiem. Ma to swoje plusy i minusy. Chociaż nie chciałabym nie mieć Małego Człowieka, chcę mieć troszkę czasu dla siebie. Dlatego stworzyłam poranną rutynę, która mnie w tym wspiera.
Wstaję o 5:30 i do 6:55 mam czas dla siebie (o ile Mały Człowiek sam nie obudzi się wcześniej). Co ważne, chodzę spać najpóźniej o 21:30 (a przeważnie wcześniej).
Jak wygląda moja poranna rutyna?
- zaczynam od wizyty w toalecie (i też ją uwzględnij w swoich planach, bo to przecież zajmuje czas!),
- potem mycie zębów, pielęgnacja,
- czasem się maluję, ale nie zawsze (nie zmuszam się do tego),
- planuję dzień (dzięki temu, że planuję tydzień z lotu ptaka, dopisuję ewentualnie zadania, na które mam danego dnia czas, o ile go faktycznie mam),
- odpowiadam na jedno pytanie dziennie w dzienniku,
- a potem zapisuję poranne daily reflections (pytania znajdziesz tutaj).
Kolejny krok jest bardzo płynny. Przez to, że teraz uczę się w Akademii Korekty Tekstu, rano zajmuję się nauką. Wcześniej było to czytanie, dzierganie, pisanie, zajmowanie się aktualnym celem… cokolwiek chciałam.
O 6:55 budzę Małego Człowieka. On coś przekąsza, a ja jem śniadanie. O 7:30 wychodzimy na autobus (mamy 1,5 km do przedszkola), a potem wracam do domu na nogach (uwielbiam poranne spacery, nawet przy -11 stopniach. W zasadzie przy takiej pogodzie je polubiłam).
I tu stawiam kropkę porannej rutynie. Jest ok. 8:10.
W weekendy wygląda to nieco inaczej. Też wstaję o 5:30, ale nie wychodzę na spacer, śniadanie jemy wszyscy razem, a ja mam czas dla siebie… aż Mały Człowiek się nie obudzi. Jeśli masz dzieci, to pewnie u Ciebie także w weekendy wstają wyjątkowo wcześnie, prawda? 😅
💡 Możesz stworzyć dwie różne rutyny poranne – na dni pracy oraz na dni wolne.
Przeczytaj także:
→ Planowanie tygodnia krok po kroku – jak i dlaczego warto to robić?
→ Jak pisać dziennik, żeby naprawdę pomógł – journaling dla początkujących
→ Planowanie z dzieckiem w spektrum autyzmu – nasze sposoby na łatwiejszą codzienność
Rutyna na rozpoczęcie pracy (przy pracy z domu)
Przez to, że pracuję z domu (i jestem sama sobie szefową), muszę bardzo się dyscyplinować, żeby faktycznie pracować. Owszem, mogę robić wolne kiedy chcę, ale wtedy nie zarobię ani grosza. A nie o to chodzi, prawda?
Dlatego, żeby ułatwić sobie rozpoczęcie pracy i wejście w stan skupienia, stworzyłam sobie całkiem niedawno nową rutynę specjalnie na tę okazję. Zaczyna się zaraz po przyjściu do domu. Ta rutyna trwa znacznie krócej, bo max. 15 minut:
- robię herbatę „z pudełka” (postanowiłam zużyć wszystkie herbaty, które mamy w pudełku na herbaty i które przez to, że tam są, stały się herbatami zapomnianymi),
- robię szybki porządek na biurku,
- włączam Forest na telefonie i odkładam go na szafkę, do której nie dosięgnę bez wstania z krzesła,
- czyszczę okulary,
- otwieram laptopa i czyszczę ekran,
- planuję dzień pracy (mam stały harmonogram, więc tylko dopasowuję go do aktualnych potrzeb).
I tyle. Zaczynam pracę, na którą mam czas od ok. 8:30 do 15:00 z przerwami (dbam o te przerwy do 1,5 godziny. Podczas pierwszej sprzątam coś w domu. W trakcie drugiej jem, a trzecia jest na obiad, pod koniec pracy).
💡 Czy w pracy „u kogoś” też warto z tego korzystać? Jeśli wymaga ona skupienia, myślę że tak. 5 minut przygotowania, które da sygnał mózgowi, że pora pracować, może zdziałać cuda. Na początku jednak będzie trudno i się na to przygotuj. Zanim rutyna wejdzie Ci w nawyk, może minąć nawet kilka tygodni.
Psst! Psst!
Chcesz więcej treści o wspierającym planowaniu, journalingu, tworzeniu równowagi w życiu oraz rozwoju w zgodzie ze sobą?
Zapisz się na darmowy newsletter Strefa Równowagi. ✨ Będzie inspirująco! Dostaniesz porcję szczerych przemyśleń, polecajek i pomysłów rozwojowych, z których sama korzystam.
Rutyna na zakończenie pracy – żeby wyjść z niej głową (bo fizycznie nadal jestem w domu)
Kiedyś siedziałam z głową w pracy cały dzień. Potem moje dziecko poszło do żłobka, a ja mogłam stworzyć sobie rytuał wyjścia z pracy, który został ze mną do dziś (to już 3 lata! Ależ też czas pędzi…). A wygląda to tak:
- o 15:00 zamykam laptopa (dzięki temu, że układam zadania od najważniejszego do najmniej ważnego, jeszcze się nie zdarzyło, żebym zawaliła jakiś termin przez to, że faktycznie kończę pracę o 15:00 i nie pracuję po nocach. Oczywiście jeśli Mały Człowiek jest zdrowy, bo gdy choruje, pracuję w dziwnych godzinach, ale wtedy wiem, że jest to przejściowe),
- idę do toalety,
- zbieram się do wyjścia (przekąska dla Małego Człowieka, gdy jest ciepło biorę też dla siebie wodę, bo pójdziemy na plac zabaw lub na dworzec kolejowy),
- wychodzę z domu do przedszkola na nogach (znów 1,5 km spaceru, żeby poruszać się po kilku godzinach przy biurku).
I na tym się ta rutyna kończy. W piątki dodatkowo przed zakończeniem pracy robię podsumowanie tygodnia.
💡 Jeśli pracujesz z domu (dla siebie, dla kogoś), koniecznie stwórz sobie taką rutynę. Niech zawiera jeden element, który będzie fizycznym wyjściem z pracy (np. pod prysznic, na spacer).
Wieczorna rutyna na zakończenie dnia
Nasza wieczorna rutyna zaczyna się ok. 18 i ma dwa warianty, bo usypiamy Małego Człowieka z mężem na zmianę. Zacznijmy od tego, co jest wspólne dla obu, a potem opowiem Ci o różnicach.
Codziennie:
- ok. 18:00 zaczyna się wyciszanie, czyli spokojniejsze zabawy; jedno z nas robi kolację,
- ok. 18:30 jemy kolację, rozmawiamy, spędzamy razem czas,
- ok. 19:00 Mały Człowiek ma kąpiel (ja w tym czasie np. sprzątam łazienkę, robię pedicure lub inne rzeczy, które mogę robić w naszej mikrołazience, gdy on się bawi w wodzie przez parę minut).
Gdy ja usypiam Małego Człowieka:
- o 19:30 tata (czyli mój mąż, nigdy nie wiem, jak go opisywać 😅) przychodzi go przytulić,
- wymieniamy chociaż 10 rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni (dla 4-latka to trudne pojęcie, więc pytam: co było fajnego? co dobrego jadł? co działo się w przedszkolu? co miłego się wydarzyło?)
- wybieramy książkę, czytamy przez ok. 20 minut (czasem dłużej, czasem krócej),
- a potem albo czytam sobie, albo zasypiam jeszcze przed nim (druga opcja jest zdecydowanie częstsza!).
Gdy mąż usypia Małego Człowieka:
- o 19:30 to ja go przytulam,
- a potem mam czas dla siebie (max. do 21:30, bo potem idę spać. O ile nie zrobię tego wcześniej).
Przeważnie wtedy piszę dziennik, np. wieczorne daily reflections, czytam, uczę się, dziergam i oglądam serial (jak są nowe odcinki dwóch, które faktycznie lubię), tworzę nasz album lub robię cokolwiek innego, na co mam ochotę.
Pielęgnację / prysznic przeważnie odhaczam wcześniej.
Codziennie:
- zostawiam telefon na biurku w salonie (dla mnie długo było to niewykonalne. Powodem był budzik. Nie chciałam, żeby obudził moje dziecko. Teraz mam smartwatcha po bracie i to on mnie budzi. Telefon wyszedł z sypialni. A to wpływa nie tylko na mój wieczór, ale także na poranek),
- przebieram się w piżamę,
- kładę się i robię ćwiczenia oddechowe/medytuję, aż zasnę.
💡 Mam dwa warianty rutyny wieczornej, bo takie mam życie. Nie chcę się na siłę wciskać w jakieś ramki czy schematy tylko dla zasady. Wolę dopasować te zasady do swoich potrzeb, okoliczności oraz kontekstu życiowego.
Codzienne rutyny vs. nauka
Dr Sophie Leroy przez 17 lat badała, jak mózg radzi sobie z ciągłym przełączaniem między zadaniami. Jest to dla niego trudne. Ale to nie wszystko, bo okazuje się, że część naszej uwagi zawsze zostaje przy niedomkniętym zadaniu, przez co nie możemy się w pełni skupić na czymś innym.[1]
Jak to się ma do rutyn? Wydaje mi się, że rutyna na koniec pracy pomaga w zakończeniu tego zadania (nawet jeśli jakieś obowiązki jeszcze zostały) i skupieniu się na życiu prywatnym. Bez tego „rytuału przejścia”, trudno będzie nam wyjść z pracy własną głową.
Za to Francesca Gino i Michael Norton przeprowadzili badania, które pokazały, że rytuały mogą redukować lęk i niepokój, a także mogą dawać poczucie kontroli i poprawiać wydajność.[2]
A oprócz tego są po prostu przyjemne (to już moje słowa).
Codzienne rutyny | podsumowanie
Nie powiem, że te cztery rutyny wywróciły moje życie do góry nogami i od tej pory wszystko zawsze idzie jak z płatka. Ot, chociażby dziś moja poranna rutyna nie obejmowała spaceru, bo mąż zawiózł Małego Człowieka do przedszkola, a ja zaczęłam szybciej pracę, bo musimy go wcześniej odebrać i pójść do lekarza.
Rutyny mamy dopasowywać do aktualnych okoliczności, a nie siebie do rutyn. Jeśli postawimy na tę drugą opcję – będziemy się niepotrzebnie frustrować. Po co nam to? O wiele lepiej stworzyć przyjemne rytuały, dzięki którym dzień będzie przyjemniejszy, a praca – choć odrobinę łatwiejsza.
Psst! Czytasz to i zastanawiasz się, jak niby miałabyś to wprowadzić w życie? Nie wiesz, czego tak naprawdę potrzebujesz, jak stworzyć taką rutynę? A może potrzebujesz pomocy w planowaniu?
Podczas 60-minutowych konsultacji 1:1 OGARNIJ CHAOS | PIERWSZA POMOC W PLANOWANIU pomagam tworzyć plany działania, rutyny, tygodniowy rytm pracy na swoim, a nawet tworzę z Tobą plan życiowych zmian, który będziesz w stanie wdrożyć – wszystko, czego potrzebujesz. A najważniejsze jest to, że są to plany dopasowane do Twojej rzeczywistości, która może być naprawdę różna i ja wiem, że nie zawsze chcieć znaczy móc.
Jeśli zastanawiasz się nad konsultacjami, możesz:
- zapisać się tutaj → OGARNIJ CHAOS | PIERWSZA POMOC W PLANOWANIU
- napisać do mnie na kontakt@zaplanujrownowage.pl (pogadamy, czy konsultacje Ci pomogą, czy może mam dla Ciebie inne rozwiązanie).
FAQ | Codzienne rutyny – najczęściej zadawane pytania
Dlaczego warto mieć rutynę na rozpoczęcie i na zakończenie pracy zdalnej?
Rutyna w pracy zdalnej pomaga mózgowi oddzielić czas pracy od czasu odpoczynku, nawet gdy biuro znajduje się w salonie i spędzasz tam resztę dnia. Według badań Dr Sophie Leroy mózg nie radzi sobie z ciągłym przełączaniem między zadaniami. Część naszej uwagi zawsze zostaje przy niedomkniętym zadaniu, przez co nie możemy się w pełni skupić na czymś innym.
Czy poranna rutyna musi zaczynać się o 5:00 rano?
Nie (i najlepiej zapomnij o „Fenomenie poranka” i tekście, że spokojnie wystarczy Ci mniej godzin sn, bylebyś wstawała o 5:00 rano). Celem porannej rutyny jest spokojne wejście w dzień. Możesz wstać o 5:30 (jak ja, chodząc spać maksymalnie o 21:30), ale możesz też o 7:30, jeśli Twoja rzeczywistość Ci na to pozwala.
Jak oddzielić pracę od życia, gdy pracuję z domu?
Stwórz dwa rytuały: rozpoczęcia pracy (sygnał dla mózgu: teraz skupiamy się na pracy) i zakończenia pracy (sygnał: wychodzimy z pracy). Pomocne jest też fizyczne zamknięcie laptopa i np. krótki spacer jako wyjście z biura (tak, tego domowego, do którego i tak zaraz wrócisz. Ale ten spacer naprawdę dużo daje, szczególnie jeśli ciągle siedzisz).
Źródła:
[1] https://www.uwb.edu/business/faculty/sophie-leroy/attention-residue (dostęp z dnia 11.03.2026)
[2] https://coachbit.com/glossary/transition-rituals (dostęp z dnia 11.03.2026)


Super artykuł! Właśnie jestem na etapie wdrażania swojej porannej rutyny i zastanawiam się nad wieczorną. Dzięki wielkie za porady.
Dziękuję za Twój komentarz! Cieszę się, że artykuł Ci pomógł. Jeśli masz jakieś pytania lub wątpliwości – pisz <3