Zima. Długie wieczory. Przerwa świąteczna. Potem dwa tygodnie rehabilitacji, czyli dodatkowe 30 minut dziennie na czytanie. Czytając, uciekałam też od rzeczywistości. A do tego zapisałam się znów do biblioteki i te pełne półki wciągnęły mnie bez reszty. Gdybym mogła, podjechałabym ciężarówką (ale jej nie mam), żeby te wszystkie książki zabrać i się nimi rozkoszować. Koniec końców przeczytałam 13 książek jednej zimy. I dziś Ci o nich opowiem, a także zajrzymy do mojego reading journala, czyli notesu, w którym piszę o przeczytanych książkach.
Jakim cudem czytam tyle książek jako mama?
Wcale nie mam zbyt dużo wolnego. Utrzymuję naszą rodzinę, więc pracuję 5 dni w tygodniu. Mam wymagające dziecko w spektrum autyzmu i nasza codzienność nie jest zbyt łatwa. Mam też męża, który na równi ze mną zajmuje się domem i dzieckiem. A dzięki temu mam czas na czytanie oraz – jak pisałam we wstępie:
- była przerwa świąteczna i ja też miałam częściowo wolne od pracy,
- miałam rehabilitacje (na 3 z 5 zabiegów mogłam czytać),
- co drugi wieczór mój mąż usypia Małego Człowieka, więc hulaj dusza, piekła nie ma,
- no i ta biblioteka… pilnuję terminów bardzo, więc i tempo czytania musi być odpowiednie, gdy wypożyczyłam 3 książki, z czego jedna miała ponad 700 stron (do dziś nie wiem, jakim cudem te książki wylądowały w moich rękach).

13 książek, które warto przeczytać w 2026 roku
Są wśród nich powieści, poradniki, osobiste historie i inne książki non-fiction. Ufam, że znajdziesz wśród nich coś dla siebie.
„Śnieg przykryje” Michał Śmielak
powieść kryminalna (i trochę psychologiczna analiza postaci)
ocena: ⭐⭐⭐⭐
Rzadko sięgam po kryminały, bo potem nie mogę po nich spać, ale tym razem się skusiłam i nie żałuję. Pewien mężczyzna wyszedł z domu do lasu w przeddzień Wigilii po choinkę. Wrócił. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że… po 25 latach, myśląc że nadal jest 1999 rok. Co się z nim działo przez ten czas? Tego Ci nie powiem, przeczytaj sama.
Dodam jednak, że o ile cała książka bardzo mi się podobała, tak miałam na końcu lekki niedosyt. Czegoś mi tam brakowało. Co nie zmienia faktu, że powieść zaskoczyła mnie wielokrotnie.

„Obca” Diana Gabaldon
powieść fantastyczna / historyczna
ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
Jak ja się ucieszyłam, że cała seria jest dostępna w bibliotece! Oglądałam serial „Outlander” na Netflixie i praktycznie od pierwszego odcinka mówiłam sobie, że przeczytam całą serię. Zaczęłam więc i wciągnęłam się tak, że ponad 700 stron przeczytałam w niespełna 2 tygodnie (te, podczas których miała rehabilitacje).
To opowieść o Claire, która w czasie wojny była sanitariuszką. Gdy koszmar dobiegł końca, z mężem pojechała do Szkocji na „miesiąc miodowy”. Trafiła tam na Craigh na Dun – kamienny krąg. Pewnej nocy z mężem podglądała tam tradycyjne obrzędy odprawiane przez lokalne kobiety. Gdy wróciła kolejnego dnia i przeszła przez kamienie… cofnęła się 200 lat wstecz. Próbowała wrócić wielokrotnie, ale najpierw jej się to nie udawało, a potem – nie chciała.
Cóż powiedzieć, „Obca” trafiła na moja listę ulubionych powieści 🧡
„Uwięziona w bursztynie” Diana Gabaldon
powieść fantastyczna / historyczna
ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
Druga część serii. Nie będę Ci spoilerować, ale jak pierwsza Ci się spodoba, tę także warto przeczytać. Po trzecią sięgnę jak skończę książki, które mam w domu.

„Kod Róży” Kate Quinn
powieść historyczna oparta na faktach i prawdziwych postaciach
ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
To opowieść głównie o kobietach (ale mężczyźni też tam są!), które pracowały przy rozszyfrowywaniu informacji w czasie II wojny światowej. Samo miejsce akcji – Bletchley Park – jest prawdziwe (swoją drogą wpisz tę nazwę w Google i zobacz, co się stanie). Bohaterki inspirowane są prawdziwymi kobietami, które tam pracowały (jedna z nich była pierwszą dziewczyną Księcia Filipa, tak tego Filipa). Choć praca była ciekawa oraz w słusznej sprawie, dochowanie tajemnicy państwowej doprowadziło niejednokrotnie do tragedii i utraty zaufania wśród przyjaciół i rodzin. Jedna z nich – genialna Beth – trafiła do szpitala dla obłąkanych. Czy byłe przyjaciółki ją uwolnią po kilku latach? Czy uwierzą w to, co dziewczyna odkryła? A może specjaliści od lobotomii będą pierwsi?
Przeczytaj koniecznie, jeśli lubisz powieści historyczne, ale takie, w których nie ma zbyt wiele przemocy. Tutaj wojna toczy się tylko w tle, a akcja skupia się na tym, co w Bletchley Park i na odliczaniu do Królewskiego Ślubu.

„Kobieta z automobilu” Penny Haw
powieść historyczna oparta na faktach i prawdziwych postaciach
ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
Chociaż to Carl Benz wynalazł automobil, nie byłby w ogóle znany, gdyby nie jego… żona. To ona w niego wierzyła, gdy cały świat śmiał się z jego „powozu bez konia”. To ona pracowała z nim ramię w ramię w warsztacie. I w końcu to ona przejechała tym wynalazkiem 100 km jako pierwsza osoba w historii. A niestety o niej na długie lata zapomniano.
Ta powieść pokaże Ci, jaki wielki wkład miała żona Carla Benza w wynalezienie pierwszego samochodu, i że tak naprawdę bez wsparcia kobiet, mężczyźni wiele by nie zdziałali. To naprawdę piękna powieść o stawianiu czoła przeciwnościom, wizjonerstwie i czasem trochę niepoprawnym optymizmie, który prowadzi do wielkich rzeczy.

„Wczoraj byłaś zła na zielono” Eliza Kącka
literatura piękna / książka na granicy powieści i autobiografii
ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
Eliza Kącka pisze językiem bogatym, poetyckim, pełnym metafor, czym mizia miło mój mózg i pobudza zmysły. Sprawia, że spinam się wtedy, gdy spinała się ona. Oddycham z ulgą, gdy oddychała ona. Ale książka ta jest mi bliska, mogę się z nią po części utożsamiać, bo pisze w niej o swojej córce, Rudej, która – jak podejrzewam, bo nie zostało to napisane wprost – jest w spektrum autyzmu. Tak wiele opisów ich codzienności mogło by być opisami naszej. Odnalazłam się w tej książce wielokrotnie. Wielokrotnie także zmieniła moją perspektywę.
Wiem, że są o niej różne opinie, dlatego przeczytaj i sama zdecyduj, po której stronie się opowiadasz. A może będziesz gdzieś pomiędzy?

„Czuła przewodniczka” Natalia de Barbaro
poradnik / psychologia
ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
Każda w nas (choć chwilami) ma w sobie Potulną (która na wszystko się zgadza i każdemu dogadza), Królową Śniegu (która stara się niczego nie czuć), Męczennicę (która tyle się narobiła, a nikt tego nie docenia). A gdyby tak zadbać, żebyśmy miały też w sobie Dziką Dziewczynę (która cieszy się, bawi, tworzy, próbuje) i Czułą Przewodniczkę (która chce dla nas dobrze)? Natalia de Barbaro w pięknej, wartej przeczytania książce, pokazuje swoją drogę do samotroski i samowparcia, a także dzieli się wskazówkami, które zastosowała, i które mogą zadziałać także u nas.

„Zimowanie. Moc odpoczynku i wyciszenia, kiedy wszystko idzie nie tak” Katherine May
poradnik / opowieść autobiograficzna
ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
Zima nie będzie trwała wiecznie. Możesz znaleźć sposób, by w miarę łagodnie przetrwać do wiosny. Takiego sposobu (a nawet sposobów) szukała autorka „Zimowania”. I szukała niejednokrotnie, bo takie „zimy” przeżywamy raz po raz. Nie chodzi tutaj stricte o kalendarzową zimę. Chodzi o tę, którą nosimy w sercu, gdy jest nam trudno. Zima przychodzi, potem mija, potem znów przychodzi… i musimy się nauczyć sobie z tym radzić, odnajdować się w różnych sytuacjach.
Autorka pokazuje swoje sposoby, którymi próbowała przetrwać zimę. Nie wszystkie u niej działały. Nie wszystkie sprawdzą się u mnie czy u Ciebie. Ale warto spróbować.

„Przesilenie. Droga do siebie, kiedy przytłacza cię świat” Katherine May
poradnik / opowieść autobiograficzna
ocena: ⭐⭐⭐⭐
Choć w pewnym momencie z autorką się nie zgadzam – ot choćby tym, w którym pisze, że dzięki kieliszkowi wina odzyskuje równowagę – to książka mi się podobała. Pokazuje, jak autorka walczyła o siebie i – dosłownie i w przenośni – szła do siebie, wracała do siebie. Metaforycznie, bo szukała, jak znów czuć się sobą, testowała różne rzeczy. Dosłownie, bo przeszła wiele kilometrów, by… no właśnie, po co?
To opowieść o tym, że poszukiwanie siebie jest trudne i często wymaga ogromnego wysiłku (może niekoniecznie długich wędrówek, ale zdecydowanie bycia sam na sam ze sobą).
„Fokus. O nawyku skupienia, który da ci czas na to, co ważne” Piotr Bucki
poradnik
ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
„Fokus” to jednocześnie poradnik, jak i historia samego autora. Nie odbiega on jednak od tematu i opowiada o własnych zmaganiach z nauką skupienia. Dzięki tym wtrąceniom mogłam zobaczyć w tej książce siebie, że hej, ja też tak mam i skoro on dał radę, to może ja też dam?. Jest tam mnóstwo wskazówek, przykładów, badań naukowych, ciekawostek… a do tego genialne metafory, przez które nie raz parskałam śmiechem.
„Terapia przez pisanie” James W. Pennebaker, Joshua M. Smyth
poradnik
ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
Tym razem o tym, jak pisanie ekspresywne może i nie może pomóc nam w codziennych problemach, zmaganiu z traumami i trudnymi wydarzeniami z naszego życia, chorobami i nie tylko. Jak może i nie może, bo książkę napisali dwaj badacze, którzy nie obiecują gruszek na wierzbie, tylko dzielą się wynikami badań naukowych (i jak coś nie działa lub nie ma pewności, czy działa – mówią o tym wprost). Znajdziesz tam kilka ćwiczeń z pisania ekspresywnego wraz z opisami, kiedy mogą pomóc (niektóre z nich chcę przetestować na sobie).
„Przyczepne historie” Chip Heath, Dan Heath
poradnik
ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
Jeśli chcesz pisać historie, które naprawdę poruszają czytelników – ta książka jest dla Ciebie. Przeczytałam ją, zrobiłam notatki i powoli wplatam to, czego wcześniej nie wiedziałam lub nie stosowałam. Bo wiesz, czytanie poradników bez działania niczego w życiu nie zmieni.
W książce jest wiele historii, wniosków, porad, a także ćwiczeń, w których mamy przyjrzeć się tekstowi i zastanowić, jak można go napisać lepiej.
„Pędzę do Ciebie na sygnale. Polska przez szybę karetki” Jan „Yanek” Świtała
reportaż
ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
Książki Yanka są mocne, ale to dobrze. Bez ogródek pisze, co myśli i co – jak podejrzewam – myśli i zauważa wiele z nas. Obnaża problem alkoholizmu, depresji, wezwań do „samotności” czy bólu nogi, który zaczął się kilka dni wcześniej. Jan Świtała opowiada o tym, dlaczego system działa tak, jak działa i czy w ogóle zasługujemy na coś lepszego. Język jest dosadny, często może być uznany za obraźliwy, ale dzięki temu pokazuje, że Yanek pisze z własnego doświadczenia, osobiście. O tym, co sam przeżył i co sam widział.
Dlaczego w ogóle zapisuję książki, które przeczytałam?
Mogłaś zauważyć, że (pomijając ten artykuł) zapisuję książki, które przeczytałam. Zapisuję wnioski, przemyślenia. Zapisuję fragmenty, pojedyncze myśli, całe zdania.
Robię to, bo:
- to lubię (traktuję to jako mój czas na relaks),
- chcę te książki, te fragmenty zapamiętać na dłużej (poza tym często do nich wracam, sięgam podczas pisania, podczas przemyśleń, planowania),
- lubię zbierać pamiątki,
- mogę coś przemyśleć, przyjrzeć się temu z różnych stron, a potem odnieść to do siebie i zastosować.
Wcześniej zapisywałam książki w Notion i dobrze mi się sprawdzało, ale… poczułam, że spędzam za dużo czasu przed ekranem i potrzebuję w życiu więcej tworzenia offline. Dlatego przeniosłam się do reading journala, czyli po mojemu: kulturalnego notesu (kulturalnego, bo opisuję tam także filmy i seriale, ale zdecydowanie rzadziej niż książki. Daj znać, czy o nich także chciałabyś poczytać!).
Kliknij i sprawdź, czy Drugi Mózg to coś dla Ciebie ⤵️

Co zapisuję w reading journalu?
Mogłaś widzieć już na Instagramie reading journale pełne drukowanych naklejek z okładkami przeczytanych książek, trackerów stron, gatunków i kto wie, co jeszcze.
Mój reading journal jest prosty. Zapisuję w nim:
- tytuł książki,
- autora,
- fragmenty, które mi się spodobały (słowo w słowo, by móc je wykorzystać jako cytaty),
- przemyślenia,
- podsumowanie książki – co o niej sądzę.
Ile zajmuje mi prowadzenie reading journala? Nie wiem, naprawdę. Są książki, z których zapisuję 2-3 cytaty i na tym się kończy. A są takie, gdzie 2 strony to za mało. Najważniejsze jest to, że poświęcam na ten notes tyle, ile chcę i mogę. Nie robię nic na siłę, bo to ma być dla mnie przyjemność, a nie przykry obowiązek.
Notion czy reading journal – co wybrać do zapisywania książek?
Odpowiedź brzmi: to zależy.
Sama przez jakieś 2 lata zapisywałam książki w Notion i nadal je tam mam. Nic nie zginie i w każdej chwili mogę do tego wrócić. Plusy są takie:
- na klawiaturze pisze się przeważnie szybciej niż ręcznie,
- można wyszukać potrzebną treść bardzo szybko (np. przez „lupkę”),
- można to edytować, zmieniać, dopisywać itd.,
- można wkleić zdjęcie okładki, nawet bez drukarki.
A reading journal?
- można go bardziej udekorować (naklejkami, obrazkami), ale zajmuje to więcej czasu,
- żeby wkleić okładkę książki, musisz mieć drukarkę lub iść ją gdzieś wydrukować,
- możesz pisać różnymi charakterami pisma,
- możesz się kreatywnie i twórczo wyżyć,
- możesz się zrelaksować.
Wybór należy do Ciebie. Ja aktualnie wolę papier, ale kto wie, co przyniesie przyszłość.
Jeśli chciałabyś zapisywać książki cyfrowo – mam gotowy szablon Notion, w którym znajdziesz miejsce na wszystko, co warto zapisać po lekturze (a także miejsce na planowanie, notatki, podsumowania, inspiracje i wiele innych).
SPRAWDZAM 🧠 DRUGI MÓZG (edytowalny szablon Notion)
Podsumowanie
W ostatnich miesiącach tak dużo czytałam, bo był to także mój sposób na ucieczkę od trudnej rzeczywistości. Nie wiem, czy dobry. Ale przyniósł trochę wytchnienia choć przez parę(dziesiąt) chwil. Tak samo, jak pisanie o książkach, kaligrafowanie i dekorowanie notesu.
A na koniec pytanie do Ciebie ⤵️
Jaką książkę przeczytałaś ostatnio? Zapisałaś ją gdzieś, czy wolisz po prostu czytać?
Psst, psst!
→ Tutaj znajdziesz inne artykuły o książkach, które warto przeczytać.

