Podsumowanie trudnego roku – kiedy życie nie poszło po Twojej myśli, a jednak…

Podsumowania roku często wyglądają jak przegląd sukcesów. Raz po raz widzę w Internecie osiągnięcia, takie jak awanse, założenie własnej firmy, daleka podróż, wybudowanie domu, ślub, ciąża… A co, gdy Twój rok wyglądał zupełnie inaczej? Ot, chociażby jak mój. Nie wszystko układało się po mojej myśli. Zaryzykuję stwierdzenie, że to był najtrudniejszy rok w moim dorosłym życiu. A jednocześnie właśnie w tym roku nauczyłam się najwięcej o sobie, tworzeniu równowagi w życiu i tym, czego naprawdę w tym życiu chcę i potrzebuję. Podzielę się z Tobą mogą historią. Zobacz, jak zrobić podsumowanie trudnego roku.

Kiedy nie wszystko idzie po Twojej myśli…

Ten rok zdecydowanie nie szedł tak, jak bym tego chciała:

  • ból nogi, który okazał się problemem z kręgosłupem (mam 4 przepukliny w odcinku lędźwiowym!),
  • a na koniec roku ból kolana, który może okazać się symptomem choroby (zobaczymy, niedługo mam ortopedę),
  • sinusoida emocji przez to, że moje dziecko jest w spektrum autyzmu,
  • i kolejne problemy związane z endometriozą,
  • potem mój mąż stracił pracę (i nadal nie może jej znaleźć), a ja utrzymuję nas sama (i nie, w swojej firmie nie zarabiam milionów, ani nawet 5-cyfrowych kwot),
  • urząd wojewódzki znów ociąga się z dokumentami…

Długo wymieniać. Ale nie o rozżalanie się mi tutaj chodzi.

Małe rzeczy, które trzymały mnie na powierzchni | podsumowanie trudnego roku

Chciałam Ci bardziej opowiedzieć o tym, jak sobie z tym wszystkim radziłam. Bo uważam, że całkiem nieźle. Tak, miałam załamania, kryzysy. Tak, wylałam trochę łez i powiedziałam wiele razy o kilka słów za dużo. Tak, żałuję pewnych rzeczy.

Ale mimo wszystko w tych trudnościach żyłam, czasem się cieszyłam, korzystałam z okazji, dbałam o relacje i tworzyłam równowagę w tym naszym życiu, żeby nie było tak źle.

Nie mam dla Ciebie magicznej metody, która sprawi, że życie będzie idealne. Ale mam kilka sprawdzonych (i to w trudnych warunkach) sposobów na utrzymanie się na powierzchni, gdy zaczynam tonąć:

  • journaling – pisanie pozwalało mi wyrzucić z siebie to, co trudne, bolesne i nieprzyjemne. Ale też pozwalało mi się skupić na tym, co dobre i na co mam wpływ,
  • wspierające planowanie – w nadmiarze obowiązków i stresu nauczyłam się jeszcze lepiej wybierać to, co dla mnie naprawdę ważne i miałam znacznie więcej czasu na odpoczynek niż kiedykolwiek wcześniej,
  • dbanie o fundamenty – sen i odżywianie to moja podstawa funkcjonowania. Dbałam o nie najlepiej, jak mogłam (i tak, były noce, że spałam mniej niż 5 godzin. Ale pojedyncze. Tak samo jak podjadanie czy objadanie się ze stresu),
  • aktywność fizyczna – bieganie dobrze robi na moją głowę, tak samo jak rozciąganie. Ćwiczyłam regularnie (dopóki mi kolano nie siadło, ale teraz znów do tego wracam) i czułam się znacznie lepiej, bardziej sprawczo i zdrowo,
  • trzymanie się wizji i wartości – gdy wszystko się sypało, to był mój kompas (dzięki niemu wiedziałam, dokąd iść),
  • przewartościowanie niektórych aspektów – odkrycie, co NAPRAWDĘ jest ważne (nie to, co myślałam, że jest).

Nie rzucałam się na głęboką wodę. Robiłam co mogłam w takiej rzeczywistości, jaką miałam. I chociaż to były naprawdę małe kroki, pozwoliły mi przetrwać z myślą, że kiedyś będzie lepiej. Bo będzie. Wierzę w to.

Czego nauczył mnie najtrudniejszy rok – 13 lekcji o równowadze i życiu

Trudne czasy to najlepsi nauczyciele (choć mamy ochotę powiedzieć im coś bardzo, ale to bardzo brzydkiego). Oto 13 rzeczy, których nauczył mnie ten rok. Czy któraś z tych lekcji brzmi znajomo? A może Ty wyciągnęłaś zupełnie inne? Napisz w komentarzu 📝, a ja przechodzę do lekcji.

O macierzyństwie:

1. Gdy moje dziecko ma lepszy czas, ja też mam więcej energii

Autyzm mojego dziecka zabiera mi mnóstwo energii. Dlatego gdy Mały Człowiek ma lepszy czas, ja też mam więcej energii (nie muszę ciągle walczyć o wszystko, nie muszę nosić miliona awantur o to, że coś krzywo położyłam, nie będzie rozpinał butów do zakładania i inne takie). Ale nauczyłam się też tego, że dbanie o dziecko to też dbanie o siebie. Więc staram się wykrzesać trochę entuzjazmu w ciężkie dni. Staram się angażować.

2. Mam większe wyzwania macierzyńskie niż mamy dzieci neurotypowych

W końcu nazwałam to po imieniu i poczułam, jakby zeszło ze mnie powietrze. Tak długo udawałam, że na pewno nie mam gorzej niż inni (tym bardziej, że ciągle słyszałam, że każde dziecko czasem tak ma. Tylko, że nasze czasem jest codziennie, nawet po kilka razy dziennie. Nie będę tutaj wymieniać konkretnie o co chodzi, ale jeśli masz dziecko w spektrum autyzmu, to pewnie masz już przed oczami masę takich sytuacji).

3. Macierzyństwo to przełamywanie własnych lęków, żeby nie przenosić ich na dziecko

Bałam się mostów i wiaduktów. Boję się nadal. Ale chodziłam wielokrotnie przez wiadukt nad torami, by dostać się z Małym Człowiekiem na dworzec, by mógł oglądać ukochane pociągi. I wiesz, co? Pewnego dnia zorientowałam się, że… już się tak bardzo nie boję. Że nie muszę pędzić. Mogę nawet stanąć, rozejrzeć się, zrobić zdjęcie.

4. Bądź najlepszą mamą, jaką możesz być w tym momencie

I jeśli w tym momencie jest to włączenie bajki i oglądanie jej razem, niech tak będzie. Innego dnia wspinałam się z Małym Człowiekiem na placu zabaw. Kolejnego biegałam, tworzyliśmy rękodzieło. Innego leżałam na macie i tylko rozmawiałam z nim, gdy się bawił. Daję z siebie wszystko, co mogę w tej konkretnej chwili.

Przeczytaj także → Książki o autyzmie dla rodziców, które polecam (bardziej lub mniej)

O sobie:

5. Potrzebuję ludzi w swoim życiu

Kiedyś myślałam, że najlepiej mi, gdy jestem sama lub z mężem/dzieckiem. Bliskich odwiedzałam regularnie, ale niezbyt często (według mnie). Z przyjaciółką często trudno było się zgrać. Ale w 2025 roku postanowiłam to zmienić. Dbałam o częste spotkania i rozmowy z rodziną. Spotykałam się regularnie z przyjaciółką. Mam nową przyjaciółkę (mamę przyjaciela Małego Człowieka), z którymi się często spotykamy. I wiem już, że potrzebuję tego czasu z innymi jak najwięcej.

6. Uczenie się mnie napędza

Myślałam, że nie mam na to przestrzeni. A jednak każde szkolenie, webinar, warsztat, a nawet książka rozwojowa, którą czytałam, sprawiały, że nabierałam wiatru w żagle. Wynurzałam się na jakiś czas nieco wyżej i czułam, że tego właśnie mi trzeba. Dzięki nim wprowadziłam wiele zmian w życiu. Małych. Ale ważnych.

Przeczytaj także → Co czytać zimą 2025/2026? 14 książek na długie wieczory

7. Potrzebuję więcej luzu, spontaniczności i radości

Wspierające planowanie to złoto, bo właśnie na taką spontaniczność pozwala. Podobały mi się te chwile, gdy z chwili na chwilę podejmowałam decyzję i np. jechaliśmy na noc spadających gwiazd na plażę nad zalewem.

8. Mogę więcej, niż mi się wydaje. Blokuje mnie własna głowa

Zauważyłam to podczas biegania (miałam dość, ale gdy włączyła się jedna z moich ulubionych piosenek, biegłam dalej). Ale przekłada się to też na wiele innych aspektów mojego życia, szczególnie na pracę.

O granicach i wyborach:

9. Nie muszę się z każdym zgadzać, mogę mieć swoje zdanie i nie wszyscy muszą mnie lubić

Skoro ja nie muszę lubić wszystkich, to tak samo i oni mnie nie muszą lubić. To cholernie trudna lekcja, nadal ją odrabiam, ale wiem, że warto.

10. Traktuj innych tak, jak sama chcesz być traktowana

Nie tylko w bliskich relacjach, ale też w tych z obcymi ludźmi. Dzięki temu świat staje się piękniejszy.

11. Czasem odpuszczenie to najlepsze, co możesz zrobić

Nie zawsze warto cisnąć dalej. Czasem lepiej coś odpuścić (niekoniecznie na zawsze) i naładować swoje baterie, by mieć siłę do dalszego działania i stawiania czoła trudnościom.

O zmianie:

12. „Puść to” – moje hasło, by przestać się nakręcać w myślach & przejmowanie się na zapas niczego nie zmienia

Mam zaburzenia lękowe i tendencję do zamartwiania się. Ale to niczego nie zmienia. Dlatego, gdy zauważę, że znów nakręcam się na to, że będzie źle, powtarzam sobie „puść to”. I tak, to niczego nie zmienia w danej kwestii. Ale zamartwianie się też (oprócz humoru na gorszy).

13. Jak niczego nie zmienię, to nic się nie zmieni

Samo się nie zrobi. Jeśli chcę, by coś było inaczej, to muszę zacząć działać / myśleć inaczej.

Pod którą z tych lekcji też się możesz podpisać?

Twoje podsumowanie roku – nawet jeśli był trudny

Może Twój rok też nie wyglądał jak z Pinteresta. Może też miałaś swoje wyzwania, rozczarowania, trudne momenty. Może – tak jak u mnie – stanowiły one jakieś 50% ostatniego roku.

Ale to nie oznacza, że był to całkowicie stracony rok. Nie. To był rok, który czegoś Cię nauczył. I to był rok, w którym pewnie działo się też wiele dobrego.

U mnie były to chociażby:

  • małe wycieczki (choćby do arboretum),
  • chwile, w których było dobrze (nikt się nie denerwował, spędzaliśmy razem czas),
  • każda minuta z bliskimi,
  • mnóstwo ciekawych książek,
  • mniej bycia online,
  • sporo dziergania (milusie swetry i nie tylko),
  • występy w przedszkolu,
  • wszystkie dobre słowa, które usłyszeliśmy od terapeutek Małego Człowieka,
  • celebrowanie świąt nietypowych,
  • Karty Wspierającego Planowania (kompleksowy poradnik z ćwiczeniami jak planować, traktując siebie jak człowieka),
  • Psotny Elf z grudniu & zadania z kalendarza adwentowego

Znów: długo by wymieniać. Bo i tego dobrego było całkiem sporo. Mimo trudności możemy mieć marzenia, potrzeby i cele. I możemy je realizować – małymi krokami, w swoim tempie, w swojej rzeczywistości. I tak było w moim przypadku w tym roku.

Jak podsumować trudny rok bez dokopywania sobie?

Robiąc podsumowanie, nie było mi lekko i przyjemnie. Ale te wszystkie emocje były potrzebne. Dzięki nim zobaczyłam 2025 rok taki, jaki był (a nie jaki mi się wydawał), doceniłam siebie i swoich bliskich, zauważyłam sukcesy i wyciągnęłam lekcje, dzięki którym jest mi teraz troszkę łatwiej, lżej.

Mam dla Ciebie 4 wskazówki:

  • zacznij od tego, co warto zapamiętać, co było dobre (nawet najmniejsze rzeczy) – dzięki temu zauważysz pozytywne aspekty, będzie Ci łatwiej siąść do podsumowania i przy okazji docenisz troszkę samą siebie,
  • przeanalizuj, co poszło nie tak i dlaczego tak się mogło stać,
  • wyciągnij wnioski na przyszłość, by nie powtarzać tych samych błędów,
  • zastanów się, co z tego wszystkie wynika – czego potrzebujesz, czego już nie chcesz.

Zacznij od pytań – pobierz darmową listę do podsumowania roku

Nie potrafisz tego zrobić sama? Potrzebujesz pomocy? W takim razie skorzystaj z pytań do podsumowania roku, które dla Ciebie przygotowałam. Pomogą Ci zobaczyć cały rok z innej perspektywy, docenić siebie i wyciągnąć wnioski na przyszłość – byś w końcu przestała kręcić się w kółko i mogła zrobić pierwszy krok na przód.

A jeśli chcesz pójść krok dalej i stworzyć własną wizję na 2026 rok – taką, która będzie inspirująca, a jednocześnie realna w Twojej codzienności – zapraszam Cię na warsztat online 💫Rozbłyśnij w 2026. Tam pomogę Ci zaplanować cele na kolejny rok i rozłożyć je na małe kroki. Takie, na które będzie miejsce w Twojej codzienności i które jednocześnie będą przybliżać Cię do Twojej wizji lepszego życia.

SPRAWDZAM OFERTĘ!

Niech Twój 2026 będzie rokiem małych kroków, działania we własnym tempie i życia według Twoich wartości – nie cudzych oczekiwań 🧡

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

STWÓRZ WIZJĘ I ZAPLANUJ 2026 TAK, BY JĄ ZREALIZOWAĆ!

(wskakuj na warsztat ROZBŁYŚNIJ W 2026! za -40 zł)

X